Przejdź do treści
Zdrowie 2
Szlachetne zdrowie .....
Oczywiście wielu się nie zgodzi i będzie mnie krytykować i łajać 😊
 
Nie są to żadne porady medyczne, i nie traktujcie ich jak porady ani to nie  jest nakłanianie do czynienia czynów opisanych!
 
Ja to przeżyłem, lub wiem od innych więc opowiadam i tylko informuję …
 
Chwała doktorom…choć nie wszystkim!
 
Ałaaaaaa!


Miłorząb japoński - Gingko Biloba.
 

 
 
Miłorząb japoński (Gingko Biloba) miłorząb dwuklapowy … pochodzi w zasadzie nie z Japonii ale z Chin – ponoć są drzewa miłorzębu mające nawet kilka tysięcy lat. Surowcem wykorzystywanym w leczeniu są głównie liście rośliny. Przeważnie wykorzystywany jest w suplementacji jako ekstrakt. Główne substancje działające –  flawonoidy, biflawonoidy , proantocyjanidyny oraz terpeny a także bilobalidy, flawonole, kwercetynę, fitosterole, kemferol (m.in. chroni komórki przed uszkodzeniami DNA, ma właściwości przeciwnowotworowe, jest skuteczny w artretyzmie i reumatyzmie, …), kwasy (askorbinowy, szikimowy, anakardowy, fenolowy), cyklitole. Miłorząb posiada silne właściwości antyoksydacyjne oraz przeciwzapalne.
 
 
Preparaty z miłorzębu japońskiego – działanie – uszczelniają naczynia krwionośne i zwiększają ich elastyczność, zmniejszają napięcie obwodowe naczyń krwionośnych i zwiększają tym ich przepustowość, poprawiają mikrokrążenie (także skórne), ograniczają zlepianie się płytek krwi co zmniejsza możliwość zakrzepów, obniża ciśnienie tętnicze. Miłorząb skutecznie poprawia i podnosi osobnicze libido – bioflawonoidy rozszerzają naczynia krwionośne co zwiększa przepływ krwi a wiec i lepsze ukrwienie tego i owego (u panów i pań ! – się chce i się da ! – i znów się może zachcieć !) – u panów zwiększają przepływ tlenku azotu co działa jak podpałka by konar był konarem oraz płonął (a i pewnie lepsze od pastylki „V”, choć trzeba jakiś czas „podziabać” miłorzębu by konar być chcieć się utrwalić …). Preparaty działają ochronnie na komórki nerwowe (osłonki mielinowe), poprawiają pamięć krótkotrwałą i koncentrację i zmniejszają zmęczenie (pomocne w chorobie Alzheimera oraz przy demencji – stosowany również w chorobie Parkinsona a także przy stwardnieniu rozsianym), łagodzą stan menupauzy (także zgryźliwość i nerwowość oraz słynne gorące piki). Wyrównują stan trójglicerydów i cholesterolu oraz zmniejszają nieco poziom glukozy we krwi a także niwelują skutki działania podwyższonego cukru na nerwy (np. neuropatia cukrzycowa). Miłorząb zmniejsza występowanie obrzęków nóg i rąk a także „worków” pod oczami. Miłorząb pomaga w problemie zimnych rąk i nóg, zawrotach głowy i problemach z równowagą, zmniejsza szumy uszne (nie zawsze – zależy od czego są), zmniejsza (a nawet likwiduje) drętwienie kończyn, likwiduje „pajączki” na skórze. Miłorząb jest bardzo pomocny w przypadku ludzi mających bardzo niespokojne nogi w łóżku.
 
 
Miłorząb japoński jest bardzo ciekawym ziołem o bardzo wszechstronnym działaniu.
 
 
Z preparatami należy uważać w przypadku brania leków przeciwzakrzepowych i przeciwdrgawkowych, ponieważ rozrzedzają krew i zmniejszają krzepliwość krwi, w przypadku planowanej operacji, należy przerwać suplementację ok. tydzień przed zabiegiem. Oczywiste, że mamy z bobaskiem w brzuszku i przy naturalnym "cumlu" też raczej nie powinny miłorzębu stosować … dzieci także …
 
 
Miłorząb japoński zaszeregowany jest jako roślina trująca (ale nie wpadajmy w przerażenie – wiele ziół tak ma) – głównie na zawartość ginkgotoksyny (nie jest to pojedyncza substancja) – toksyna ta zawarta jest głównie w owocach (w liściach śladowo). Liście, które żółkną nie zawierają jej prawie wcale i często takie są zbierane i używane. Owoce tracą toksyczność po ugotowaniu lub zgrilowaniu. Zbierając owoce dobrze używać rękawiczek bo u niektórych ludzi może zaistnieć zejście części skórki ze skórki rączek…
 
 
 
Nie podam dawki dziennej suplementów (nie są złe a nawet może i dobre ale te dobre nie są zbyt tanie) – producenci piszą o dawkowaniu w ulotkach. Skupie się na naturalnym surowcu – suszonym lub nie liściu miłorzębu.
 


 
Herbatka z miłorzębu japońskiego – nie należy do najsmaczniejszych, choć są różne gusta. Jej działanie jest ale nie powalające – po prostu trzeba by jej pić i pić, … a za dużo nie można … Więc nie zaszkodzi, coś na pewno pomoże … ale uważam, iż lepszym jest używanie nalewki lub pastyleczek z ekstraktem. Ale jak się chce to … łyżkę stołową suszonych liści na szklankę (250 ml) zalać wrzątkiem, zaparzać 15-20 minut i pić 1- 2 szklanek dziennie - ja (nie jam najmniejszy człowiek...) piję 2 razy kubek 300ml a w kubku 2 łyżki suszu ... bez żadnego miodu - dodatkowo nie odsączam (czasem robię także dolewkę - wrzątek lub zimna woda wodorowa) i używam bombilli, czyli "słomki z dziurkami" do yerby (tak można pić i inne zioła).. Herbatka zaiste działa na to i owo ... (trzeba pamiętać, że rozrzedza krew i zmniejsza jej krzepliwość). Wracajac do smaku - ktoś kto lubi yerbę to i polubi miłorząb, smaki nieco podobne - mnie odpowiada.
 
 
 
 
Nalewka z miłorzębu japońskiego – do słoika (wielkość uzależniona od tego jaką ilość się chce zrobić) np. litrowego (rzeczywiście to 0.9 litra) wsypać prawie pod zakrętkę i lekko ubić pokruszone liście miłorzębu. Następnie zalać je alkoholem (40-80% - lepszy o większych procentach). Niektórzy zalewają podgrzanym alkoholem … ale nie uważam tego za konieczność. Alkoholu należy dolać tyle by liście były nim przykryte. Słoik zakręcamy (najlepiej podłożyć pod metalową zakrętkę worek by uniknąć ewentualnej reakcji z płynem) i odkładamy w ciemne miejsce na 1-3 miesiące. Aby szybciej nalewka była gotowa można liście zmielić, zalać mocniejszym trunkiem i trzymać w cieple – wówczas trzeba poczekać około 1 do 1.5 miesiąca. Gotowa nalewka ma ładną herbacianą, bursztynową barwę. Oczywiście co jakiś czas należy powstrząsać mieszaniną. Jak już jest gotowa - przecedzić i przelać do, najlepiej ciemnych, butelek (tu ponoć nie jest konieczne … ale …). Użycie – 1 łyżeczka dziennie (najlepiej przed snem).
 
Na dobroczynne skutki nalewki trzeba trochę poczekać ale u niektórych pewna poprawa następuje już po około 1 tygodniu brania. Dawkę w niektórych przypadkach można czasowo zwiększyć ale nie powinno się przesadzać (!) – mogą wystąpić krwawienia - szczególnie u osób mających problemy z naczyniami krwionośnymi (np. zwapnienia, kruchość a dodatkowo zatorowość, ...).
 
  
Niektórzy robią nalewkę z domieszką miodu – połowa słoika 0.9 litrowego pokruszonego suszu liści miłorzębu, kilka łyżek miodu, dopełnić alkoholem (40-80%). Odstawić w ciepłe i ciemne miejsce na 4-7 tygodni – co jakiś czas należy wstrząsnąć słoikiem. Użycie – podobne jak wyżej.




Kto nie powinien używać preparatów z miłorzębu - na pewno mamusie w ciąży lub z maluchem spontanicznie i cyklicznie dojącym ale także osoby z padaczką, dzieci oraz osoby mające problem z małą krzepliwością krwi - osoby biorące preparaty na rozrzedzenie i zmniejszenie krzepliwości typu warfaryna, heparyna czy aspiryna - tu trzeba by porozmawiać z lekarzem (albo to albo tamto lub i to i to ...).





A.M.



 Nie biorę odpowiedzialności za skutki zastosowania rzeczy i wykonania czynności tu opisane.
Podaję tutaj praktyczne zastosowania różnych substancji jako ciekawostkę, którą to każdy musi sobie rozumnie zweryfikować ...
 
Niektóre z tych rzeczy sam stosowałem i stosuję, inne znam tylko od ludzi czy z książek i mimo, że staram się nie wypisywać głupot to ...
... wszystko co ludzkie nie jest mi obce ...
😊
 
Wróć do spisu treści